Oczyszczanie ścieków

Substancje ropopochodne zniszczyły biologię oczyszczalni

Redaktor Wodociagowiec.pl Dodany dnia: 25 sierpnia 2026 14:12

Substancje ropopochodne zniszczyły biologię oczyszczalni. Burmistrz Świerzawy nie kryje oburzenia

Nieodpowiedzialny zrzut substancji ropopochodnych do kanalizacji może w ciągu krótkiego czasu zakłócić proces biologicznego oczyszczania ścieków, nad którym służby komunalne pracują każdego dnia. Z takim problemem musiała zmierzyć się oczyszczalnia ścieków w Świerzawie. Burmistrz Paweł Kisowski poinformował, że do kanalizacji trafiły odpady ropopochodne, a konsekwencją było poważne zaburzenie biologii oczyszczalni. Skutki usuwali pracownicy Zakładu Gospodarki Komunalnej, a za całą operację ostatecznie zapłacą mieszkańcy.

Foto: facebook Paweł Kisowski

Do bardzo niebezpiecznego dla procesu oczyszczania ścieków zdarzenia doszło w Świerzawie. O sytuacji poinformował w mediach społecznościowych burmistrz Miasta i Gminy Świerzawa Paweł Kisowski.

Z jego relacji wynika, że do świerzawskiej kanalizacji trafiły odpady ropopochodne. Ich obecność doprowadziła do poważnego zaburzenia procesów biologicznych zachodzących w oczyszczalni.

Burmistrz nie ukrywał emocji. W ironicznym wpisie „podziękował” sprawcy lub sprawcom zrzutu w imieniu bakterii „zamordowanych” w oczyszczalni. Za dosadnym komentarzem kryje się jednak bardzo poważny problem eksploatacyjny.

Trzeba było wymienić osad

Biologiczne oczyszczanie ścieków opiera się na pracy mikroorganizmów. Wprowadzenie do kanalizacji substancji, które są dla nich toksyczne, może poważnie zaburzyć cały proces.

Według informacji przekazanych przez burmistrza sytuacja w Świerzawie była na tyle poważna, że konieczna stała się wymiana osadu.

W działania zaangażowanych zostało kilkunastu pracowników Zakładu Gospodarki Komunalnej w Świerzawie. Przez kilka godzin usuwali osad z oczyszczalni. Następnie trzeba było sprowadzić materiał pozwalający na ponowne uruchomienie prawidłowych procesów biologicznych.

Jak podał Paweł Kisowski, dwa zestawy składające się z ciągnika i beczki asenizacyjnej wykonały po dwa kursy do Złotoryi. Łącznie przetransportowano 22 m³ osadu.

To dodatkowa praca ludzi, wykorzystanie sprzętu, paliwo, transport i przede wszystkim konieczność przywrócenia prawidłowego funkcjonowania oczyszczalni.

„I tak za to zapłacimy my wszyscy mieszkańcy gminy”

Burmistrz zwrócił uwagę na aspekt, o którym sprawcy podobnych zrzutów najwyraźniej zapominają – koszty ich działania nie znikają. Pokrywa je przedsiębiorstwo komunalne, a w ostatecznym rozrachunku obciążają one lokalny system gospodarki ściekowej.

„Ile ten dzień pracy kosztował ZGK? Nieważne, bo i tak za to zapłacimy my wszyscy mieszkańcy gminy” – napisał Paweł Kisowski.

Trudno nie zgodzić się z oburzeniem burmistrza i pracowników komunalnych. Kanalizacja sanitarna nie jest miejscem do pozbywania się odpadów przemysłowych, olejów czy innych substancji mogących zakłócać proces oczyszczania ścieków. Ktoś pozbywa się problemu w kilka minut. Pracownicy oczyszczalni mogą później przez wiele godzin walczyć z jego konsekwencjami.

Kanalizacja to nie śmietnik ani instalacja do utylizacji odpadów

Przypadek Świerzawy powinien być kolejnym alarmem dla przedsiębiorców i mieszkańców korzystających z sieci kanalizacyjnej.

Oczyszczalnia biologiczna jest żywym układem technologicznym. Jej prawidłowa praca zależy od odpowiednich warunków dla mikroorganizmów odpowiadających za rozkład zanieczyszczeń. Nagłe pojawienie się toksycznych lub nietypowych substancji może ten układ destabilizować.

Szczególnie bulwersujące są sytuacje, w których niebezpieczne substancje trafiają do kanalizacji w wyniku świadomego działania. Oszczędność osiągnięta przez podmiot, który zamiast prawidłowo zagospodarować odpad pozbywa się go poprzez kanalizację, oznacza przerzucenie kosztów na przedsiębiorstwo wodociągowo-kanalizacyjne i jego odbiorców.

Na podstawie samego wpisu burmistrza nie można przesądzić, kto odpowiadał za zrzut w Świerzawie. Jeżeli jednak jego źródło zostanie ustalone, sprawa powinna zostać dokładnie wyjaśniona, a odpowiedzialny podmiot powinien ponieść konsekwencje adekwatne do spowodowanych szkód.

Pracownicy komunalni po raz kolejny sprzątają po czyjejś nieodpowiedzialności

W całej sytuacji warto zwrócić uwagę także na pracowników Zakładu Gospodarki Komunalnej w Świerzawie.

To oni musieli reagować na awarię procesu, usuwać osad i organizować jego transport. Wszystko po to, aby oczyszczalnia – jeden z podstawowych elementów infrastruktury komunalnej – mogła ponownie prawidłowo wykonywać swoje zadanie.

Foto: facebook Paweł Kisowski

Wodociągowcy i pracownicy oczyszczalni bardzo często pozostają niewidoczni, dopóki w kranie płynie woda, a ścieki bez problemu znikają w kanalizacji. Takie sytuacje pokazują, jak wiele pracy wymaga utrzymanie tej infrastruktury i jak poważne skutki może spowodować jedna skrajnie nieodpowiedzialna decyzja.

Dlatego apel ze Świerzawy powinien wybrzmieć znacznie szerzej niż tylko w granicach jednej gminy:

kanalizacja nie służy do pozbywania się odpadów. Za nielegalny lub nieodpowiedzialny zrzut ostatecznie płaci nie tylko oczyszczalnia. Płacimy za niego wszyscy.

Chcesz częściej nas odwiedzać?

Subskrybuj Wodociągowca!

Redaktor Wodociagowiec.pl Dodany dnia: 25 sierpnia 2026 14:12
  • Komentarze (0)
    Image placeholder

    Podobne artykuły

    Zobacz inne artykuły z tej kategorii.

    Cyberbezpieczne Wodociąg…

    Pozytywnie oceniono 759 wniosków o wartości  624 682 987,21 zł

    Płock: powstała jedna z …

    „Andoria” na ukończeniu

    W Jaworznie myli podziem…

    To też należy do zadań „wodociągowców”

    Wodociągi Chrzanowskie p…

    Ponad 7 milionów złotych ma kosztować gruntowna modernizacja wałów